niedziela, 25 marca 2012

Część 1


On nie był ładny, nigdy nie lubił tego określenia. Uważał, że ładna może być kobieta, a nie mężczyzna. Był dobrze zbudowany, choć raczej szczupły pomimo, że muskularny. Jego ramiona były silne choć z początku aż na takie nie wyglądały. Dziś miał przyjąć na służbę dwie nowe dziewczyny. Tak, dziewczyny. Jedna miała 18 lat, a druga 19. Same zgodziły się na zamieszkanie u niego na całe trzy miesiące, a po nich podejmą decyzje czy chcą zostać na kolejne trzy. Kątem oka spojrzał na kobietę, która była z nim już od dawna. Klękała na torbie pełnej grochu z rękoma do góry.

- Wystarczy. Podejdź do mnie – rzucił krótko, a kobieta natychmiast wstała i podeszła do mężczyzny.
On stał przy oknie, oparty o parapet łokciami niczym o bar. Pił drinka – whisky z coca-colą, jego ulubiony trunek. Podziwiał jak zbliża się do niego odziana w białą, zwiewną sukienkę, która sięgała jej do kolan. Kobieta szła powoli jakby każdy krok sprawiał jej ból. W końcu klękała w poprzedniej pozycji ponad pół godziny. Ręce już dawno jej zdrętwiały. Teraz stała przed człowiekiem, który ją ukarał ze spuszczoną głową.
- Nigdy więcej nie chcę na ciebie czekać, a tym bardziej nie chcę czekać na posiłek, a do ciebie należy przygotowanie go. Mam nadzieję, że lekcja jaką otrzymałaś była dla ciebie zrozumiała. Mianowicie jeśli ja czekam na ciebie pięć minut ty klęczysz piętnaście.
- Tak Panie – odpowiedziała.
- Tomasz wystarczy, już tydzień temu ci to wyjaśniłem. Panem będziesz mnie nazywała, gdy będę tego wymagał. Przynieś z lodówki lodu, a z kuchni Imbir. Tylko wcześniej obierz. Taki większy kawałek. Idź – powiedział.
Kobieta wróciła po kilku minutach niosąc srebrną tace, na której stał kubeczek z lodem i kawałek imbiru.
- Przynieś włóczkę, te taką mocną. Igłę też.
- Ten Imbir będzie dla mnie? – zapytała przestraszona.
- Oczywiście. Zasłużyłaś sobie na to. Łóżko zostawiłaś niepościelone w swoim pokoju. Skoro rodzice nie nauczyli obowiązkowości i utrzymywania porządku to ja cię tego nauczę. Zapewniam cię, że zrobię to skutecznie. Imbir sama przygotujesz dla siebie – powiedział to odbierając od niej tacę i kładąc ją na parapet. Okna były okryte tylko złotymi zasłonami po bokach, firanki zostały zdjęte dwa dni wcześniej.
Tomasz zrobił sobie kolejnego drinka, po chwili pojawiła się kobieta. Zawsze podziwiał jej brązowe loki, które nie były zbyt długie, sięgały przed ramiona. Mężczyzna zrobił łyka i zdjął swoją popielatą marynarkę.
- Podejdź. – Kobieta podeszła, tym razem imbir był już przygotowany, w taki sposób, że sznureczek wisiał jak przy tamponie.
- Ile czasu z nim spędzę? – zapytała.
- Tyle ile postanowię. Teraz połóż się na sofie – polecił Tomasz. Iza wykonała polecenie natychmiast. Położyła się na plecach wcześniej podwijając sukienkę, po czym rozłożyła nogi. – Chyba o czymś zapomniałaś – dodał.
- O cholera – usłyszał w odpowiedzi.
- I na dodatek jeszcze przeklinasz. Chcesz bym był dzisiaj niemiły? – pytanie zadane przez Tomasza było czysto retoryczne.
Kobieta natychmiast ruszyła po czarną folie do kuchni. Rozłożyła ją na sofie tak by była pod jej pośladkami gdy się położy. Mężczyzna przykucną przy niej wcześniej chwyciwszy imbir w dłoń. Przyłożył go do jej pochwy, przejechał kilka razy między wargami sromowymi i po łechtaczce po czym przyłożył do jej dziurki. Widział, że zabolało ją gdy naparł imbirem mocniej. Nie była nawet wilgotna, a on nie zamierzał być dla niej łagodny. Wcisnął mocniej, wyjął i wcisnął. Kobieta prężyła się i uciekała od tego co sprawiało jej ból.
- Mała, uspokój się i leż spokojnie – powiedział twardym tonem. Jednak kiedy znowu naparł na nią imbirem wciskając go do połowy kobieta zakryła twarz dłońmi i przesunęła się do tyłu.
- Leż spokojnie – powiedział jeszcze twardszym tonem i wyjął jej imbir z cipki, po czym wymierzył jej w nią dwa szybkie, mocne klapsy.
- Masz być grzeczna, bo inaczej będę musiał cię zbić, jasne? – zapytał i uderzył jeszcze raz tym razem naprawdę mocno. Kobiecie poleciały łzy po policzkach, ale nawet nie drgnęła. Tomasz włożył w jej cipkę imbir jednym pewnym pchnięciem.
- Nie wierć się, bo to tylko przedłuży twoje męki – powiedział i rozszerzył bardziej jej uda uderzając trzy razy w jej kobiecość. – To za to, że zapomniałaś o foli – dodał i powrócił do picia drinka.
Kobieta czuła jak rozpala ją od środka, jak pieczenie staje się nie do wytrzymania. Mężczyzna przyglądał jej się ze spokojem. W końcu usłyszał dzwonek do drzwi. Do przedpokoju weszły dwie przerażone dziewczyny. Spodobał im się, widział to w ich oczach. Potarł kciukiem i palcem wskazującym swój lekki zarost i zmierzwił brunatne włosy.
- Zasady są takie – zaczął z tak zwanej grubej rury. – Rano zajmuje się waszymi pupami. Będę je okładał czym tylko przyjdzie mi do głowy. Nie będę zbyt surowy, ponieważ to nie będzie kara, a tylko i wyłącznie ostrzeżenie, że przez cały dzień macie być mi posłuszne. Ty – wskazał palcem na blondynkę - ubierzesz się w popielatą zwiewną sukienkę, masz ją w szafie. A ty – tu wskazał na brunetkę – kremowa suknia będzie dla ciebie. Zakaz noszenia majtek, biustonosz możecie mieć.
Tomek zostawił kobiety same, wskazując im kierunek na górę mówiąc, że ich pokoje są podpisane. Powrócił do Izy, która teraz już jawnie płakała i starała się nie wiercić, ale nogi i ręce jej drgały.
- Spokojnie powiedziałem – niemal na nią krzyknął, a ona skamieniała w minucie. – Mam dość pobłażania tobie, myślę, że jeszcze pół godziny jesteś w stanie tak wytrzymać i to bez najmniejszego ruchu.
Kobieta jednak nie dała rady, po dziesięciu minutach zaczęła tupać nogami. Nie zwracał na to uwagi jednak doskonale wiedział, że tego dnia poczuje pasek na swoich krągłych pośladkach, a później zaczną trening na nowo. Minęło pół godziny wyjął z niej imbir.
- Weź kąpiel u siebie, zostań nago, odwiedzę cię. Musimy jeszcze nad tobą popracować. Do końca tygodnia wytrzymasz z Imbirem w pochwie czterdzieści pięć minut, albo spędzisz dwadzieścia cztery godziny intensywnego treningu. Jego namiastkę poznałaś gdy się tu zjawiłaś – przemówił do niej delikatnym tonem, ale zarazem stanowczo.
Kobieta zwinęła czarną folie i powoli na chwiejnych nogach oddaliła się w stronę kuchni, a potem trzymając się poręczy wspięła się po schodach by dotrzeć do swojego pokoju. Wycieńczona chciała od razu paść na łóżko, ale wiedziała, że jaj pan może zjawić się kiedy tylko tego zapragnie więc z trudem usiadła w wannie i napełniła ją letnią wodą. Cała cipka ją paliła, wyła z bólu, a jeszcze tyle przed nią…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz